Wanda Malczewska 1822-1896

Papież Paweł VI zapytany o to, czego najbardziej potrzebuje ludzkość w dzisiejszych czasach, odpowiedział, że potrzebuje żywych świadków Chrystusa, czyli prawdziwych świętych. To zaś osiąga się jedynie na drodze praktykowania cnót chrześcijańskich. Ojciec Święty Jan Paweł II często wzywał wiernych do zapoznawania się z życiem świętych w celu pogłębiania wiary, aby w ten sposób nasze życie stawało się bardziej sensowne i pożyteczne. Jedną z naszych polskich kandydatek na ołtarze jest Sł. B. Wanda Malczewska. Osoba świecka. Mistyczka. Zaszczycona objawieniami i wizjami, w czasie których miała liczne spotkania z Chrystusem i Matką Bożą.

DROGI DO ŚWIĘTOŚCI

Są święci, którzy odczuli w sobie wezwanie do świętości, gdy dorośli, niektórzy po latach błądzenia lub życia w oddaleniu od Boga, a inni we wczesnej młodości. Są też i tacy, którzy już od wczesnego dzieciństwa wyróżniali się rozumieniem spraw Bożych oraz nieprzeciętną pobożnością. Do grupy tych ostatnich zaliczyć należy Wandę Malczewską.
Wanda była obdarzona charyzmatem proroctwa, który umożliwia porównywanie jej z wielkimi mistykami. Za jej pośrednictwem Pan Bóg przestrzegał, upominał i umacniał wiernych na duchu. W latach rozbiorów Polski, jej widzenia i słowa orędzi z Nieba zawierały pokrzepienie, nadzieję i zachętę do wytrwania.
Jej przeżycia mistyczne rozpoczęły się w dzieciństwie. W swej prostocie myślała wtedy, że obcowanie z Aniołem Stróżem lub rozmowy z Jezusem, są rzeczą normalną dla każdego człowieka.
Jej wielkie podziwu godne widzenia i objawienia nasiliły się w początkach lat siedemdziesiątych XIX stulecia. I chyba szkoda, że naród polski nie zwrócił na nie prawie żadnej uwagi, a widzenia Męki Pańskiej zostały prawie zapomniane. W owym bowiem czasie rozczytywano się w objawieniach niemieckiej stygmatyczki – Anny Katarzyny Emmerich.
Na Franciszce Siemeńskiej, kuzynce Wandy, obecnej dwukrotnie w czasie objawienia, w 1874 roku, największe wrażenie zrobił powrót Wandy Malczewskiej po widzeniu do zwykłych zajęć oraz cichość i pogoda ducha, którą zawsze promieniowała.

ZBLIŻYĆ LUDZI DO BOGA

Przeżycia mistyków nie są przeznaczone wyłącznie dla nich. Za ich pośrednictwem Pan Bóg chce nas, zwykłych ludzi, przybliżyć do Siebie, dać możność głębszego poznawania Siebie i Swoich przymiotów, a nade wszystko Swojej Miłości do każdego stworzenia.
Nasz Ojciec Niebieski chce nam ukazać, że głębokie zjednoczenie z Bogiem nie tylko nie odrywa człowieka od rzeczywistości, lecz przeciwnie, pobudza do aktywności. W życiu przejawia się ona wiernym i sumiennym wypełnianiem obowiązków, budowaniem dzieł pięknych i trwałych, oraz realizowaniem chrześcijańskiej miłości w stosunku do bliźnich.
Za pośrednictwem mistyków Pan Bóg przemawia do nas wszystkich. Przypomina nam, że przenika świat materialny, wszelkie sprawy człowieka, że On jest Panem wszechświata i choć niewidzialny, jest realny, żywy i działa, a działanie Jego jest potężne.

DZIECIŃSTWO

Wanda Malczewska urodziła się w Radomiu 15 maja 1822 r. Pierwsze 24 lata swego życia spędziła w tym mieście. Miała dwóch braci: Juliana i Marcina. Pochodziła z rodu Malczewskich, którzy przybyli ze Śląska do Wielkopolski w XII w. Do tego samego rodu Malczewskich należy poeta Antoni oraz znany malarz Jacek.
Wanda, jako mała dziewczynka, lubiła modlić się na klęczniku swej matki. Już wtedy zastanawiała się nad cierpieniami Pana Jezusa. Chłonęła i zapamiętywała wszystko, co dotyczyło spraw Boga i wiary. Wierzyła w opiekę Anioła Stróża. Często zwracała się do niego o pomoc i otrzymywała ją. Gdy pewnego razu potrzebowała wody do wazonów z kwiatami, którymi ozdabiała krzyż na klęczniku matki, poprosiła Anioła Stróża, żeby kogoś natchnął do przyniesienia jej wody. Wkrótce lokaj Stasiek przyniósł wodę i powiedział, że ktoś mu szepnął na ucho, że Wandzia potrzebuje wody, a nikogo koło niego nie było. Pomyślał wówczas, że to Anioł Stróż, bo wiedział, że ona modliła się często do niego.

WEWNĘTRZNE ROZMOWY

Wanda opowiedziała też matce następujące przeżycie:
Pewnego razu w czasie modlitwy usłyszała głos Jezusa: ”Dziecko Moje, ty będziesz Moją na zawsze.” Domyśliła się, że to Pan Jezus przemówił do jej duszy. Z radością odpowiedziała, że pragnie należeć do Niego. Poprosiła, aby ją zabrał do Siebie, choćby tego samego dnia, lecz Pan Jezus jej odrzekł: „Ty już myślisz o Niebie, niewinna dziecino. To jeszcze za wcześnie. Kto chce dostać się do Nieba musi dużo cierpieć i dużo spełniać uczynków dobrych w pokorze, bez rozgłosu wśród ludzi, a tylko z miłości ku Mnie! Tą drogą cię poprowadzę”.
Wewnętrzne rozmowy Wandy z Jezusem powtarzały się. Wzrastała jej miłość do Boga i ludzi. Mimo dziecięcego wieku, śmiałą postawą i urzekającą, pełną prostoty wiarą, wywierała korzystny, uszlachetniający wpływ na dorosłych w swym otoczeniu. W jej obecności nikt ze służby nie ośmielił się powiedzieć brzydkiego słowa, gdyż wiedział, że spotkałaby go nagana ze strony małej Wandzi.

PIERWSZA KOMUNIA ŚWIĘTA

Pierwszą Komunię św. przyjęła w wieku 8 lat, po gorliwym przygotowaniu. Na swe życzenie ubrana była skromnie, a pieniądze zamiast na przyjęcie, przeznaczone zostały na biedne dzieci w parafii i dzieci w krajach misyjnych.
Swoje przeżycia z tego pięknego dnia tak później opisała: „Całą Mszę Świętą płakałam łzami pokory… Łzy ronili również rodzice i służba dworska, będąca na Mszy św. Gdy ksiądz proboszcz otworzył Tabernakulum, wystawił puszkę z Najświętszym Sakramentem, ujrzałam nadzwyczajną jasność. Zdawało mi się, że cały kościół jest w ogniu, że wszystkich nas płomień ogarnia, ale nie pali. Chóry Aniołów Świętych otaczały mnie, a Matka Najświętsza poprawiała mi wianek na głowie. Gdy ksiądz proboszcz włożył mi do ust Przenajświętszą Hostię, doznałam niewypowiedzianej słodyczy i usłyszałam głos, jak niegdyś pod krzyżem, gdy go ubierałam: „Od tej chwili jesteś Moją. Będziesz żyć długo na świecie. ale nie dla świata, tylko dla Mnie. Światowe zabawy, ani choroby i bieda nie oderwą cię ode Mnie. Jak ja nie miałem własności, gdzie bym głowę schronił, tak i ty jej mieć nie będziesz. U obcych oczy zamkniesz i tam spoczną twoje kości.”
„Panie, odpowiedziałam w duszy Panu Jezusowi – gdy Ciebie będę miała, szczęśliwą będę, choćby mnie wszyscy opuścili, choćby wszystkie biedy na mnie spadły. Przyrzekam Ci, mój Jezu i ślubuję Ci, że Twoją pozostanę na wieki.”
Zauważono, że przyjęcie Komunii św. wywarło wpływ na jej postępowanie. Spoważniała, mimo, że miała dopiero 8 lat. Zajęła się nauczaniem służących oraz dzieci z okolicy. Uczyła ich czytania, rachunków i katechizmu.

ŚMIERĆ MAMY

Gdy Wanda miała 9 lat, zachorowała ciężko jej matka. Powiedziała jej, że chyba już nie wyzdrowieje. Zasmucona Wandzia pocieszyła matkę mówiąc, że przecież dusza nie umiera. Idzie do Pana Jezusa i tam się modli za tych, których zostawiła na ziemi i czuwa nad nimi. W ten sposób nie zostawia ich sierotami. Matka rzeczywiście odeszła do Pana.
Śmierć matki nie była dla Wandzi zaskoczeniem, jednakże boleśnie ją przeżyła. Tęskniła za mamą i myślała o niej często. Słuchała uważnie, gdy służący opowiadali jej, że w Dzień Zaduszny dusze czyśćcowe schodzą się w nocy w kościele, a kto jest w stanie łaski uświęcającej, może zobaczyć kogoś ze swej rodziny. Postanowiła więc wykorzystać tę możliwość ujrzenia kochanej mamy. Kiedy nadszedł oczekiwany z utęsknieniem Dzień Zaduszny, wymknęła się wieczorem z domu i udała się do pobliskiego kościoła OO. Bernardynów w Radomiu. Weszła niepostrzeżenie bocznymi drzwiami, które były jeszcze otwarte. Ukryła się w kącie. Gdy przybył kościelny i stwierdził, że nikogo z modlących się nie ma w kościele, zamknął drzwi. Wanda została sama. Panowała cisza i niemal całkowita ciemność.
A oto jak ona sama w latach późniejszych opisała swoje przeżycie: „Z początku strach mnie przejął, ale wytłumaczyłam sobie, że nie ma się czego bać. Matka mi nic złego nie zrobi, a tym bardziej Pan Jezus. Poszłam przed wielki ołtarz, gdzie się lampka paliła, uklękłam na dywaniku i zaczęłam się modlić: Jezu pokaż mi matkę. Niech ją jeszcze raz zobaczę. Za tę łaskę jeszcze bardziej kochać Cię będę. Za chwilę zasnęłam. Jak długo spałam, nie wiem. Przebudził mnie jakiś miły, cichy głos: „Wstań, a zobaczysz matkę!” Przetarłam oczy i rzeczywiście zobaczyłam ją. Stała naprzeciw wielkiego ołtarza, z książką w ręku, którą jej dałam do trumny i powiedziała do mnie te słowa: ‘Módl się i cierpliwie znoś biedę, a pomożesz mi, że niedługo wyjdę z czyśćca’. Zerwałam się, by pójść do matki, lecz matka, jak cień, zniknęła. Chwyciłam się ołtarza i ze łzami zawołałam: ‘O Jezu, dziękuję Ci, żeś mi matkę pokazał’. ‘Kochaj Mnie – odpowiedział Jezus – a jeszcze więcej łask otrzymasz.’ Wskutek nadzwyczajnego wrażenia i zziębnięcia całonocnego, omdlałam, upadłam na stopnie ołtarza i tam mnie znalazł kościelny, gdy odemknął kościół.”
Z dziecięcą ufnością w potęgę modlitwy zwróciła się mała Wandzia z prośbą do Pana Jezusa, aby pozwolił jej zobaczyć matkę i prośba jej została wysłuchana. Do takiej wiary w potęgę modlitwy zachęca nas w Ewangelii św. Mateusza, Pan Jezus, mówiąc: „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17,20).
Gdy minął czas żałoby, ojciec Wandy ożenił się powtórnie. Odtąd jej życie stało się trudne i przykre. Z pozycji córki zeszła do roli służącej, szczególnie po urodzeniu się jej przyrodniej siostry Anielki. W milczeniu spełniała Wanda nakazy macochy, przed nikim się nie żaląc, nawet przed ciotką Siemieńską, siostrą ojca.
Światło na ten trudny dla niej czas rzucają wspomnienia ks. Grzegorza Augustyniaka. Znał bowiem Wandę od dzieciństwa. W późniejszych latach, po śmierci ojca i macochy, zapytał, dlaczego trzymała swe przeżycia w tajemnicy zamiast poprosić, aby ciotka wzięła ją do siebie, Wanda odpowiedziała, że chciała naśladować Pana Jezusa, który nie uciekał przed Swoim Krzyżem.
Ciotka Wandy, Leonardowa Siemieńska, dowiedziała się jednak o cierpieniach bratanicy i przyjechała po nią do Radomia, aby ją zabrać do Klimontowa. Był rok 1846. Wanda miała 24 lata. W nowej rodzinie czuła się dobrze. Była kochana i poważana. Syn ciotki, Jacek, po ukończeniu studiów i założeniu własnej rodziny, postarał się z matką o solidnego kandydata na męża dla Wandy. Wbrew jej woli doszło do zaręczyn. Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo ją to zasmuciło. Wanda złożyła przecież wcześniej ślub, że nie wyjdzie za mąż. Do małżeństwa jednak nie doszło. Narzeczony bowiem ciężko zachorował i zmarł w dniu planowanego ślubu.

SŁUŻBA UBOGIM

Po tym przeżyciu Wanda zabrała się z energią do pracy nad organizowaniem materialnej i duchowej pomocy dla potrzebujących, głodnych i chorych. Modliła się za nich, często odmawiała Różaniec. Ciężko chorych przygotowywała na śmierć i przyprowadzała do nich kapłana. Organizowała lekcje czytania i pisania, lekcje historii dla dorosłych i dzieci. Komentowała książki historyczne i religijne, zachęcała do miłowania Boga i Ojczyzny. Uczyła modlitwy różańcowej i chętnie prowadziła swych podopiecznych przed Tabernakulum, ugruntowując w nich wiarę w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystii.
Wanda pomagała niestrudzenie wszystkim. Pocieszała strapionych, dodawała otuchy. Codziennie chodziła do pobliskiego kościoła, ciesząc się stale łaską przeżyć mistycznych. Tak upływały lata.

TRUDY ŻYCIA

Życie pod zaborami nie było łatwe. Po upadku powstania styczniowego cioteczny brat Wandy – Jacek, został aresztowany i osadzony w więzieniu. Jego żona – Ewa, martwiła się o jego zagrożone życie. Wanda, obdarzona charyzmatem wizji i proroctwa, pocieszała Ewę. Pewnego dnia, po powrocie z kościoła, tak odezwała się do zapłakanej żony oraz do matki Jacka: Nie płaczcie. Bądźcie dobrej myśli. Pan Jezus powiedział mi, że Matka Najświętsza za to, że Jacek Ją kocha nad życie, uwolni go z cytadeli, ale wszyscy musicie wyjechać za granicę.
Przepowiednia Wandy spełniła się. Po uwolnieniu Jacka, cała rodzina zmuszona była opuścić dom i udać się za granicę. W drodze Wanda ciężko zachorowała. Wszyscy zatrzymali się więc u krewnej Magdaleny Kochanowskiej w Krakowie. Kiedy Jacek wrócił już do swego majątku, zabrał Wandę ze sobą.
Wanda była stale przepojona duchem troski o najuboższych. Jednak także Jacek zadbał o to, aby w jego otoczeniu lud żył w lepszych warunkach. Pańszczyznę zamienił włościanom na czynsz, uczynił ich właścicielami osad, które dotąd należały do dworu. Wspomagał biednych. Potem przeniósł się do majątku Wilkoszewice. Razem z nim przeprowadziła się Wanda. Przeżywała tam jednak wielkie cierpienie nie mogąc – z powodu znacznej odległości – chodzić tak często, jakby tego pragnęła, do kościoła. Gdy pewnego razu ciężko zachorowała, po przyjęciu ostatniego namaszczenia doznała objawienia. Rozmawiała z Jezusem. Wtedy usłyszano jej pragnienie odwiedzania codziennie Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie i przyjmowania Go w Komunii św. Po tym widzeniu, ku zdziwieniu otoczenia i lekarzy, nagle wyzdrowiała.
Po pewnym czasie Jacek znowu przeniósł się do innego majątku. W Żytnie Wanda mogła zrealizować swe pragnienie, gdyż kościół znajdował się blisko. Tam mogła nie tylko uczestniczyć codziennie we Mszy św., ale także po południu adorować Jezusa klęcząc przed Tabernakulum.
Wanda energicznie zajęła się w Żytnie organizowaniem pomocy materialnej i duchowej dla biednych ludzi. Troszczyła się o to, aby zgromadzenia zakonne przyjmowały ubogie dziewczęta na naukę bezpłatnie lub za małą opłatą.

NARZĘDZIE W RĘKU BOGA

Ksiądz proboszcz Tomasz Olkowicz, nie mogąc wpłynąć na pogodzenie małżonków albo sąsiadów, dostrzegłszy, że Wanda ma szczególne łaski u Boga, prosił ją nieraz, aby udawała się do powaśnionych stron. I rzeczywiście, w sprawach niemal beznadziejnych, pod wpływem interwencji Wandy i niewątpliwie też jej modlitw, wprost w cudowny sposób zatwardziałe serca odmieniały się. Ludzie godzili się, a niektórzy odmieniali swoje życie, przestawali kląć, kłócić się i obrażać Boga.
W jednej z wizji Jezus ostrzegł Wandę, by nie przypisywała sobie zasługi za te osiągnięcia i nie chwaliła się przed nikim, bo była tylko narzędziem w Jego Rękach. Powiedział jej: „Choćbyście wszystko dobrze zrobili, mówcie: słudzy nieużyteczni jesteśmy.”
Wanda posiadała umiejętność nawiązywania kontaktów z młodzieżą przez rozmowy, a także przez organizowanie spotkań, na których mówiła o sprawach Bożych z wielką prostotą i w taki sposób, że młodzi ludzie chętnie słuchali, stosowali się do jej nauk i uważali ją za świętą.
Pan Jezus często dawał jej różne polecenia w sprawach innych ludzi, wychowywania dzieci i przygotowania ich do pierwszej Komunii św. Powiedział jej raz, że szczególnie miłe są Mu odwiedziny dusz kochających, które przychodzą przed Tabernakulum w celu pocieszenia Go i oddania Mu czci. Zachęcał Wandę do szerzenia nabożeństwa adoracji. Jeśli nie może osobiście zjawić się w kościele albo kiedy kościół jest zamknięty może uczynić to duchowo. Przenieść się tam myślą i serdecznie w duchu pokłonić się Jezusowi.
W r. 1872 spędzał wakacje w Żytnie bratanek Wandy, Jacek Malczewski, Już wtedy malował. Wanda modliła się, aby Bóg pobłogosławił jego talent i aby stał się malarzem sławnym z obrazów religijnych i narodowo-historycznych.

WIZJE

Właśnie w tym okresie zaczęły się wielkie objawienia Wandy. Początkowo wszystkie widzenia i doświadczenia mistyczne Wandy odbywały się przy pełnej jej świadomości, w późniejszych latach wpadała w stan ekstazy.
Znamy jej przeżycia wewnętrzne nie tylko z jej własnych notatek, lecz także z relacji ks. Tomasza Olkowicza, który był jej spowiednikiem i kierownikiem duchowym w latach 1871-72. Jemu relacjonowała swe widzenia. Była cicha i nie wywoływała wokół swych przeżyć rozgłosu. Mając słaby wzrok nie dbała o ich zapisywanie, dlatego po wielu nie pozostało żadnego śladu, gdyż proboszcz zajęty budową kościoła także nie pomyślał o sporządzeniu notatek.

CUDOWNE ZJAWISKA

Zdarzało się, że Wanda rozumiała każde słowo wypowiadane przez kapłana po łacinie, choć nie znała tego języka. Kiedy zaś kapłan zagłuszany organami, sam siebie nie słyszał, ona słyszała każde słowo tak wyraźnie, jakby głośno i dobitnie było wymawiane.
W r. 1872, zgodnie z zapowiedzią Jezusa, w każdy Wielki Piątek Wielkiego Postu, od rana cierpiała duchowo, a po południu, między godz. 15.00 a 17.00, odczuwała cierpienia fizyczne. Były to bóle w okolicy serca, bóle głowy, dłoni i stóp. Padała wówczas na wznak, wyprężona, jakby umarła. Ksiądz Olkiewicz, który był tego świadkiem świadkiem, widział jak bardzo wtedy cierpiała. O godzinie 17.00 odzyskiwała przytomność i pełna sił kontynuowała swe zajęcia.
Pewnego roku miała widzenia Męki Pańskiej. Opisała je. Mogą one stanowić cenny materiał do rozważań Drogi Krzyżowej lub w każdym innym czasie. Objawienia te miały dwojaki charakter. Widziała np. fragmenty scen, od Ostatniej Wieczerzy do ukrzyżowania na Golgocie, tak, jakby uczestniczyła w nich, obecna tam, wśród ludzi. Między oglądanymi przez nią scenami, Pan Jezus zwracał się do Wandy i przemawiał do niej, dając jej orędzia i wyjaśnienia.
Wanda miała siedem takich widzeń. W pierwszym była obecna przy Ostatniej Wieczerzy. W drugim – w Ogrodzie Oliwnym. W trzecim ujrzała biczowanie. W czwartym była świadkiem skazania Pana Jezusa na śmierć przez Piłata. W piątym widziała dźwiganie Krzyża na Kalwarię. W szóstym była świadkiem spotkania Pana Jezusa z Matką Bolesną. W siódmym widziała Ukrzyżowanie.
W czasie widzenia Ostatniej Wieczerzy usłyszała m. in. następujące słowa skierowane bezpośrednio do niej:
„Judasz nie tylko sakrament kapłaństwa, lecz i sakrament Ciała i Krwi Mojej przyjął świętokradzko. Ta druga zbrodnia zaślepiła go i przemieniła w zdrajcę. Oto masz jawny dowód, jak straszne są skutki niegodnego przyjęcia Komunii Świętej… jakie to okropne świętokradztwo. Judasz, przyjąwszy świętokradzko Komunię świętą, zamordował Mnie w swoim wnętrzu, a teraz oddawszy Mnie w ręce żydów, zamorduje Mnie na Krzyżu.
Powiedz księdzu proboszczowi, aby jak najczęściej mówił do ludzi o Najświętszym Sakramencie, że tam jestem obecny z Duszą, Bóstwem i Ciałem, że pragnę, aby wszyscy, jak najczęściej przystępowali do Komunii świętej, ale bez grzechu, z sercem miłością gorejącym; z duszą pragnącą Mnie przyjąć. Przed Komunią św. niech się dużo modlą i starają o skupienie wewnętrzne… o żal serdeczny za popełnione grzechy… niech odczuwają w sobie głód duchowy i niczym nieugaszone pragnienie spożywania tego Anielskiego Pokarmu, bo jak pokarm codzienny spożyty bez apetytu nie wyjdzie na zdrowie ciału, ale może nawet zaszkodzić, tak pokarm duchowy, który Ja daję w Komunii św., spożyty bez pragnienia, a tylko ze zwyczaju, zbawiennych skutków duszy nie przyniesie.
Po Komunii św. niech nie wychodzą zaraz z kościoła, niech się pomodlą dłuższy czas, dopóki przyjęta Komunia św. nie rozpłynie się w ich wnętrznościach, dopóki Krew Moja nie przejdzie do ich serca i nie odnowi ich krwi, z serca wypływającej i ożywiającej całe ciało. Niech zapomną o interesach domowych, a ze Mną obecnym w duszy niech serdecznie i szczerze porozmawiają. Rozkosz Moja być z synami ludzkimi, słuchać ich próśb i dawać im skuteczne rady. Do tego mają najlepszą sposobność, gdy Mnie przyjmą w Komunii świętej…
Ci, którzy chcą codziennie, a choćby kilka razy na tydzień przyjmować Komunię świętą, powinni się wyróżniać w codziennym życiu od swoich sąsiadów. Powinni być pobożniejsi, pokorniejsi, łagodniejsi, cierpliwsi. Powinni więcej pracować nad zmysłowością ciała i panować nad namiętnościami. Skoro się przebudzą rano, powinni myśl swoją zwrócić do Mnie utajonego w Najświętszym Sakramencie; przed pójściem do kościoła powinni unikać swarów i starać się o skupienie ducha. Po powrocie z kościoła powinni zachować to samo skupienie i wszelkie zajęcia domowe załatwiać spokojnie bez krzyków. Straszne to jest zjawisko, gdy osoby codziennie przyjmujące Komunię św. niczym nie różnią się od innych, bo dają świadectwo o sobie, że Mnie niegodnie przyjmują, a kto Mnie niegodnie przyjmuje, nie będzie miał cząstki ze Mną w Niebie i może go spotkać los Judasza.”

WIDZENIA

W opisach wizji Wandy znajdują się szczegóły, które uzupełniają sceny znane z Ewangelii. Najbardziej charakterystyczne są przede wszystkim zanotowane przez nią w okresie Wielkiego Postu, w 1872 roku, wizje Męki.

OSTATNIA WIECZERZA

W pierwszym wielkim widzeniu Wanda usłyszała m. in. następujące słowa Chrystusa:
„Patrz do czego doprowadziła Judasza chciwość i świętokradztwo! Wstąpił do grona Apostołów, bo myślał, że będę królem ziemskim, a swoich zwolenników uczynię ministrami, naznaczę im wysoką pensję i będą używali rozkoszy światowych. Gdy się przekonał, że Królestwo Moje nie jest z tego świata, że moich uczniów i zwolenników czeka praca bez zapłaty pieniężnej, nędza, prześladowanie, a nawet śmierć męczeńska, wtedy postanowił odstąpić ode Mnie…
…Jeżeli spotkasz rodziców, kształcących syna na księdza, powiedz im, żeby go nie namawiali – a tym bardziej zmuszali. Niech się sam namyśli, niech się zapozna z jakimś gorliwym i świątobliwym kapłanem i przypatrzy się jego codziennemu życiu. Niech się często u niego spowiada, a rodzice niech modlą się w jego intencji. Ksiądz po wyświęceniu staje się ofiarą całopalną na Moim ołtarzu, jak Ja stałem się ofiarą na ołtarzu Ojca Mojego Niebieskiego. Jego ojcem i matką, siostrą i bratem jest Kościół Święty, a dziećmi jego są wierni, dla których ma pracować, dawać dobry przykład i uczyć, jak mają zdobywać bogactwa duszy tj. cnoty, za które kupią sobie dobra w Królestwie Niebieskim.”

OGRÓD OLIWNY

Pan Jezus powiedział Wandzie:
„Na Piotra raz spojrzałem, a na dzisiejszych zaprzańców spoglądam z każdego Krzyża. Spoglądam z Hostii Świętej, gdy Ją kapłan we Mszy Świętej podnosi. Spoglądam z Komunii Świętej, gdy Ją ksiądz rozdaje i mówi: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Spoglądam często i mówię do duszy:
«Grzeszniku, przy chrzcie Świętym przyrzekłeś mi miłość, przy Spowiedzi Świętej, gdyś żebrał o rozgrzeszenie, przyrzekłeś, że będziesz wiernym aż do śmierci, a gdzie są te obietnice i przysięgi? Zapierać się Mnie, jak Piotr, grzesznicy umieją, ale płakać jak Piotr, choć na nich spoglądam, nie chcą. Ile razy spojrzysz na Mnie rozpiętego na Krzyżu lub utajonego w Najświętszej Hostii, odnawiaj wiernie złożone Mi przyrzeczenia».”

ZA KOGO CHRYSTUS CIERPI…

Ukazujący się Wandzie Chrystus powiedział jej, że cierpi mękę „za grzechy tych, co noce przepędzają w karczmach, w domach rozpusty, zapominają o swej ludzkiej godności, że są stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Są tylko nieco mniejsi od Aniołów, a równają się z nierozumnymi zwierzętami. W straszny sposób znieważają Majestat Boży. Otóż Ja, przyjmując cierpliwie te katusze, pragnę wynagrodzić mojemu Ojcu Niebieskiemu zniewagi wyrządzone przez tych zaślepionych grzeszników. Pragnę, aby ci zaślepieni nawrócili się, a rządzący pozamykali jaskinie zbójeckie. Pomagaj mi w tym swymi modlitwami, zwłaszcza, gdy w nocy spać nie możesz.”

WIZJA BICZOWANIA

Po ukazaniu Swego cierpienia Jezus powiedział do Wandy: „Za grzechy rozpusty cały świat został ukarany potopem, a Sodoma i Gomora ogniem siarczystym. Jeżeli ludzie tych zbrodni nie porzucą, będą karani krwawymi wojnami, zaraźliwymi, śmiertelnymi chorobami i różnymi innymi klęskami, wylewem wód, posuchą, głodem, aby roztyłych rozpustników brakiem chleba sprowadzić na drogę moralności. A jeżeli i to nie powstrzyma ludzi od rozpusty, powymierają całe rodziny… zmarnieją całe państwa…”

SKAZANIE NA ŚMIERĆ

W czasie czwartkowego objawienia Męki Pańskiej, Wanda Malczewska była świadkiem skazania Pana Jezusa na śmierć przez Piłata, dźwigania Krzyża, pomocy udzielonej Mu przez Szymona Cyrenejczyka. Miała wizję wielu szczegółów męczarni Zbawiciela. Słyszała niektóre rozmowy. Szczególnie do niej zwrócił się Pan Jezus prosząc o przekazanie księdzu proboszczowi, żeby się starał wyjaśnić ludziom ósme przykazanie Boże i o ile możliwe powstrzymywał procesy oraz niezgody w parafii i w rodzinach. Usłyszała m. in.:
„Ty zaś pomagaj mu w tej pracy swoimi modlitwami, a ulżycie Moim cierpieniom.”

WERONIKA I PŁACZĄCE NIEWIASTY

W piątym widzeniu ujrzała Wanda Weronikę ocierającą twarz Jezusa, cały orszak, Pana Jezusa udręczonego z Krzyżem, zbiegowiska ludzi i płaczące niewiasty. Przez Wandę skierował Pan Jezus słowa do matek żyjących w naszych czasach, zachęcając je do starannego wychowania dzieci, wpajanie w nie zasad wiary i miłości do Boga. Przepowiedział, że Ojczyzna nasza będzie wolna od ucisków wrogów zewnętrznych, ale opanują ją wrogowie wewnętrzni, którzy będą starali się wpływać na młodzież i dowodzić, że religia w szkołach nie jest potrzebna. Przez młodzież pozbawioną wiary zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo: „Nauka bez wiary nie zrodzi świętych ani bohaterów narodowych. Zrodzi szkodników”.
Prosił też Pan Jezus, aby modlić się o dobrą, chrześcijańską szkołę.

SPOTKANIE Z MATKĄ BOLEJĄCĄ

W szóstym objawieniu Wanda spotkała Matkę Bożą. Było to w nocy z czwartku na piątek. Widziała Ją płaczącą i słyszała Jej modlitwę pełną boleści. Towarzyszyła Jej w drodze na spotkanie z Jezusem dźwigającym Krzyż. Matka Najświętsza, pełna bólu i godności, rozmawiała w wizji z Wandą. Powiedziała m. in.:
”Kto wierzy w Boga i miłuje Go serdeczną miłością, tego dusza nigdy się nie starzeje, zawsze pełna jest młodzieńczych porywów i zapału do szlachetnych czynów. Miłość Pana Boga nie tylko wiecznie odmładza duszę, ale i siły ciała podtrzymuje. Często ze starców czyni młodych, z dzieci i niewiast odważnych bohaterów.
Dziwiłaś się, jak Mój Syn mógł znieść te wszystkie katusze od chwili pojmania, aż dotąd, gdy wytoczono z Niego tyle krwi, a ciało Jego poszarpano na strzępy, gdy nie dano Mu posiłku dla zaspokojenia głodu i ani kropli wody dla ugaszenia pragnienia, a jeszcze obciążono Go ciężkim Krzyżem. A On żyje i ma siły, by odbyć tę uciążliwą drogę.
Zobaczysz Go, jak zawieszony na Krzyżu, będzie głosił nauki. Tę siłę żywotną daje Mu Najświętszy Sakrament, który ustanowił Sam, podczas Ostatniej Wieczerzy. Mój Syn, chociaż był wśród tylu okropnych męczarni, z radością będzie odchodzić z tego świata, bo odnawiać się będzie pamiątka Męki i śmierci Jego w Najświętszym Sakramencie, że w Nim do końca świata mieszkać będzie, że dusze Krwią Jego odkupione, znajdą tu pokarm, ile razy godnie szukać go będą.
Córko Moja! Czy ty byś dotąd żyła i wśród różnych bied pokój duszy zachowała, gdybyś Najświętszego Sakramentu codziennie nie przyjmowała? Któż cię uleczył z ciężkiej, obłożnej choroby. Kto ci daje siły obchodzić chorych, jeżeli nie Najświętszy Sakrament?”
„Z Najświętszego Sakramentu czerpali odwagę i męstwo Święci Męczennicy i twoi rodacy, którzy, nie chcąc się wyrzec wiary i miłości Ojczyzny, byli skazani na wygnanie, na długie lata więzienia, a wielu na śmierć. Ci, co bywali u spowiedzi i posilali duszę Najświętszym Sakramentem, wszyscy wytrwali i nie dali się niczym przekupić.”

SPOTKANIE CHRYSTUSA Z MATKĄ I ŚMIERĆ

Wanda ujrzała następnie całą scenę spotkania Jezusa z Matką Świętą i słyszała słowa, jakie do siebie mówili.
W siódmym widzeniu Wanda uczestniczyła, jakby na jawie w tym, co działo się na Kalwarii. Była świadkiem Ukrzyżowania i bolesnej śmierci Jezusa na Krzyżu. Kiedy płakała, usłyszała słowa Jezusa skierowane do niej:
„Złość Moich morderców wyjdzie na pożytek duszom miłującym Mnie. Rana na moim Ciele nigdy się nie zagoi. Serce Moje, które za życia było źródłem Miłosierdzia i litości, tym więcej będzie nim teraz, gdy zostało otworzone na zawsze. W Nim każdy znajdzie dla siebie potrzebne łaski, jeżeli przyjdzie i prosić będzie. Stanie się miejscem schronienia wśród burz tego świata, a nawet ten, co Je zrani, przez Krew wytoczoną przejrzy, nawróci się i śmiercią męczeńską zmyje grzechy swoje i otrzyma przebaczenie. Zamieszkaj w tym otwartym Sercu, naśladuj Jego cichość i pokorę, rozpowszechniaj nabożeństwo do Serca Jezusa wśród krewnych i rodaków, a znajdą pomoc we wszystkich utrapieniach.”

UPOMNIENIA NARODU DANE NAM PRZEZ MARYJĘ

„Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moją prośbę, tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, gdy Sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość waszych zaborców, tępicieli wiary katolickiej. Oni upadną, a Polska będzie wskrzeszona i wszystkie jej części się złączą. Ale strzeżcie wiary i nie dopuszczajcie niedowiarstwa, zdrady, niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to na zawsze.”
15 sierpnia 1873 Matka Boża powiedziała:
„Uroczystość dzisiejsza wnet stanie się świętem narodowym, dla was, Polaków, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do waszej zagłady. To święto powinniście obchodzić ze szczególniejszą okazałością. Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególną opieką, bo przypominać wam będzie dobrodziejstwa, jakie od Boga, za moją przyczyną, tam odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli nie sprzeniewierzycie się świętej wierze katolickiej, cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości Ojczyzny, opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas narodu.
Dobrych i świętych kapłanów mieć będziecie, jeżeli rodzice będą wychowywać dzieci moralnie i religijnie, zaś karcić będą nie przekleństwem, ale przyzwoitymi słowami, jeżeli w szkołach nauczyciele moralnie i według zasad religijnych, będą kształcić młodzież, jeżeli społeczeństwo nie będzie dawać zgorszenia, ale świecić będzie dobrymi przykładami. Wtedy będziecie mieć kandydatów do stanu duchownego, a duchowieństwo będzie święte.”

UPOMNIENIA DANE PRZEZ CHRYSTUSA:

„Modlitwa świętych kapłanów jest mi najmilsza, bo są moimi pomocnikami. Jam ich wybrał i posłał, aby pracą gorliwą, popartą świętością życia, szli w Moim imieniu na cały świat i rozpalali ogień, który przyniosłem z Nieba.”
„Miłość Moją rozpalaj w młodzieży, którą zepsuty świat, szatan i własne namiętności, ciągną za sobą, odrywają od Kościoła Świętego i prowadzą na wieczną zgubę. Jak ogrodnik żałuje młodych, szczepionych drzewek, gdy padnie na nie zaraza, tak Ja żałuję młodzieży, gdy traci niewinność, wpada w swawolę i nabawia się zaraźliwych chorób. Gdy młodzież się zepsuje, ojczyzna straci odważnych żołnierzy, a Kościół – kandydatów do stanu duchownego. Nastąpi zdziczenie społeczeństwa ludzkiego.

…Młodzież utrzymacie w porządku, tylko zasiejcie w jej sercach miłość do Mnie i Mojej Matki, a zachowując miłość do Mnie, każdemu kusicielowi powiedzą: «Idź precz, bo dla miłości Jezusa i jego Matki grzeszyć nie mogę.»
Wszystkim, którzy zajmują się dziećmi i młodzieżą i poprowadzą je drogą wskazaną przeze Mnie, udzielę tego ognia, aby nim rozgrzani i oświeceni, szczęśliwie przebyli pielgrzymkę doczesną i dostąpili światłości wiecznej.
Widzicie Mnie jako znak, który zawsze jest gotów przyjść znów na wasz ratunek. Pamiętajcie, żem wam przeznaczył Anioła, którego natchnień słuchajcie, a doprowadzi was do Królestwa Bożego….
…Weźcie Krzyż ode Mnie, noście go z miłością, ufnością i cierpliwością. W czasie pokuty, w Wielkim Poście, rozważajcie Moją Mękę i boleści Mojej Matki. Strzeżcie się zabaw światowych, zachowajcie post dla uczczenia Mojego postu i dla obmycia się z grzechów.
…Godzina adoracji odprawiona dla uczczenia Mnie, utajonego w Najświętszym Sakramencie i dla oddania czci Mojej Matce, jest dla Mnie niewypowiedzianie radosna.
Jeżeli w ciągu dnia zajęci pracą, nie możecie pójść do kościoła, idźcie tam myślą i tak Mnie odwiedzicie. Jeżeli jesteście w drodze, a napotykacie kościół, wstąpcie do niego, jeśli jest otwarty, a jeśli zamknięty, wejdźcie tam myślą i uczyńcie Mi serdeczny pokłon. Nawiedzajcie Mnie!…
…Za chwilę przystąpisz do przyjęcia Ciała Mojego. Przygotuj się jak tylko możesz najlepiej i tę Komunię Świętą ofiaruj na intencje oziębłych katolików, aby i oni wyszli na Moje spotkanie i ocknęli się z grzechów. Po Komunii Świętej staraj się rozbudzić w swojej duszy więcej miłości i wdzięczności za siebie i za cały naród. Pragnę, aby w całej Polsce, jako królestwie Matki Mojej, oddawano Mi cześć, jako Bogu i Królowi swemu, aby wszyscy jak najczęściej łączyli się ze Mną w Uczcie Eucharystycznej, aby zachowali wiarę i radość swoich świętych przodków…”
„Patrzcie na Krzyż i chodźcie ochotnie jego śladem, a traficie do Mnie. W Krzyżu pociecha i odkupienie.”
„Kto nie walczy – nie zwycięża, a bez zwycięstwa nie ma nagrody. Nieście krzyże ochotnie, a będziecie triumfowali.”
„Patrz, że daję wam Krzyż dostosowany do waszych sił.”
„Idźcie drogą przykazań Boskich, módlcie się wytrwale, wierzcie mocno i ufajcie, a otrzymacie, o co prosicie.”
„Czemu nie ufacie Mej opiece? Nie bójcie się. W tym Sercu znajdziecie Miłosierdzie, tylko ze skruchą i wiarą uciekajcie się do Niego… Ofiarujcie Mi tylko wolę i pragnienie miłości, a resztę dodam.

POKORNA SŁUŻBA

Do końca życia Wanda Malczewska opiekowała się chorymi, usługiwała im i zachęcała innych do pomocy i posług. Sama była słaba była fizycznie, a jednak udzielała się z zadziwiającą energią. Nocami czuwała, modląc się w swoim pokoiku.
Wiedziała dokładnie, kiedy umrze – zapowiedział jej to Pan Jezus. Krótko przed śmiercią, gdy już była chora, odzyskała na tyle siły, aby wstać. Założyła ubranie przygotowane na śmierć, przyjęła Ostatnie Namaszczenie, pożegnała się z obecnymi w radosnej atmosferze, położyła się i bardzo spokojnie zapadła w sen wieczny, 26 września 1896 roku.
Sprawdziły się słowa Jezusa powiedziane o niej kiedyś w dzieciństwie. Cicha, skromna, oddana pracy i służbie ubogim, zajmująca miejsce rezydentki na dworze u krewnych, a pod koniec życia na plebanii u księdza proboszcza w Parznie, nie posiadała nic swojego, a życie zakończyła u obcych.

CZUWANIE I MODLITWA POLECONA WANDZIE

I ona, jak św. Małgorzata Maria Alacoque, jak wiele innych świętych, otrzymała polecenie czuwania z Chrystusem w czasie czwartkowej godziny świętej i łączenia się z Jego cierpieniem w Ogrójcu:
„Wieczorem z czwartku na piątek, po skończonym pacierzu odmów:
Ojcze nasz, Zdrowaś…, Chwała Ojcu i:
„O Jezu, krwawym potem w Ogrójcu zlany, cześć Ci oddaję i pragnę pocieszyć Cię w smutku i boleści”.
Gdy w nocy przebudzisz się, zmów:
Ojcze nasz, Zdrowaś…, Chwała Ojcu i:
„O Jezu, w więzieniu znieważany i nielitościwie bity, cześć Ci oddaję i proszę zmiłuj się nad konającymi w tej chwili i umrzeć mającymi”. To nabożeństwo rozszerzaj, gdzie tylko możesz.”

WZÓR ŚWIECKIEGO APOSTOŁA

Ojciec Święty Jan Paweł II, w czasie pielgrzymki do Polski, w homilii wygłoszonej w Łodzi, mówił o wyjątkowych zaletach Wandy Malczewskiej, stawiając ją za wzór dla wszystkich Polaków. Powiedział m.in.: „Wanda Malczewska zmarła w opinii świętości pod koniec zeszłego wieku. Przez całe życie odznaczała się czcią do Najświętszego Sakramentu. Jest wspaniałym wzorem apostołowania dla osób świeckich”.
Świadectwa osób, które wierząc w jej świętość, modliły się i prosiły ją o wstawiennictwo i uzyskiwały niezwykłe łaski za jej pośrednictwem, przyczyniły się do wznowienia procesu beatyfikacyjnego. Zwykle bowiem tak jest, że najpierw ludzie uznają w sercach swoich kogoś za świętego, a dopiero później Kościół, po przeprowadzeniu odpowiedniego procesu, wypowiada oficjalne stanowisko.

REFLEKSJA NAD OSTRZEŻENIAMI DLA NASZEGO NARODU: «JEŚLI SIĘ NIE NAWRÓCICIE…»

Rozmyślanie nad upomnieniami i ostrzeżeniami danymi nam przez Boga za pośrednictwem Sł. B. Wandy Malczewskiej ujawnia ich aktualność. Wciąż stoi przed nami wybór, o którym czytamy już w Starym Testamencie:
„…Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo…” (Pwt 30,19)
Pan Bóg nie grozi po to, aby nas zastraszyć, lecz ostrzega, aby nas doprowadzić do przemiany, do wejścia na dobrą drogę. Ostrzega i upomina. Nawet jeżeli grozi, to zawsze zostawia nadzieję. Jej wypełnienie zależy od naszych decyzji. Bóg używa słowa „jeżeli”: „jeżeli” nie przestaniecie tego czynić, wówczas zostaniecie ukarani.
Tak należy też rozumieć słowa przekazane nam przez Wandę „A jeżeli i to nie powstrzyma ludzi od rozpusty, powymierają całe rodziny… zmarnieją całe państwa…”
Bóg daje nam więc nadzieję na powstrzymanie kary, w zależności od naszej odpowiedzi na Jego wezwanie do zmiany życia, daje nam szansę i czas na poprawę, na opamiętanie, na pokutę. Miłosierny Bóg nie chce niczyjego zatracenia, lecz powrotu do Domu Ojca. Zawsze, gdy ludzkość oddalała się od Boga, nawoływał do nawrócenia i groził karą, jaką ludzie sami na siebie sprowadzają. Kiedy ludzie słuchali, okazywali skruchę, zaczynali pokutować, modlić się, pościć i odmieniać życie, wówczas powstrzymywał karę. Dobitnym przykładem jest tu Niniwa, do której Bóg posłał proroka Jonasza (Jon 3). Dzięki przemianie mieszkańców nie została zniszczona ku zaskoczeniu tak wielką łaskawością Boga nawet samego proroka.
W Nowym Testamencie św. Łukasz (13) relacjonuje słowa podobnego ostrzeżenia, danego przez Jezusa uczniom przekonanym, że wieża, która runęła w Siloe pogrzebała zapewne tych, którzy sobie na to zasłużyli. Jezus odpowiedział im jednoznacznie: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.”
Ostrzeżenie dane za pośrednictwem Wandy Malczewskiej, ma właśnie taki sens: to, czy zmarnieją całe państwa zależy od naszej postawy nawrócenia lub uporczywego trwania w grzechu.
Podobne słowa wypowiedziała do współczesnego świata Matka Boża w Fatimie: jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, wybuchnie II wojna światowa, straszniejsza od pierwszej, a jeśli prośby o powrót do Boga nie zostaną spełnione, przyjdzie na ludzi jeszcze więcej utrapień i zginą całe narody.
Wydaje się, że w tym kontekście należałoby też zwrócić baczniejszą uwagę na ostrzeżenie Matki Bożej z Akita (uznane przez Kościół jako autentyczne), które – brzemienne w treść – też zaczyna się od słowa „jeżeli”…
Oczywiście wśród ostrzegających nas dzisiaj proroków są zarówno prawdziwi, jak i fałszywi. Jednak, jak się wydaje, tych ostatnich nie należy obawiać się, o ile się ich nie słucha. Fałszywe, rzekome ostrzeżenia budzą strach, podają zwykle datę straszliwych wydarzeń. Bóg zaś mówi, że nie znamy dnia ani godziny i radzi, a mówi tak po to, abyśmy zawsze byli gotowi na spotkanie z Nim.
Fałszywe proroctwa, jak poucza nas Pan Jezus, rozpoznać można po owocach. W końcu zresztą upadają, nie udaje się im przetrwać. Życie Ewangelią i modlitwa chroni przed zbyt łatwym dawaniem posłuchu wprowadzającym nas w błąd fałszywym prorokom.

CZAS MIŁOSIERDZIA

Tak liczne dziś objawienia, orędzia zostały, jak się wydaje, zapowiedziane. Na kilka bowiem lat przed wybuchem II wojny światowej Pan Jezus powiedział do bł. s. Faustyny, że zanim przyjdzie czas Sprawiedliwości, On da nam czas Miłosierdzia. I oto mamy ten czas. Bóg daje liczne znaki i orędzia z Nieba, w których mówi, co trzeba czynić, aby mieć pokój w sercu, pokój w rodzinie, w społeczeństwie, w świecie. Mówi, co należy czynić, aby uchronić świat od zagłady, którą sam sobie człowiek gotuje odwracając się od Boga i ignorując Jego Prawa oraz Przykazania.
Nie trzeba być prorokiem, aby mimo oszałamiających osiągnięć nauki i techniki, umieć dostrzec bezradność ludzką wobec zagrożeń, jakie zawisły nad światem.
Bóg zwraca się dziś do całego świata i do każdego poszczególnego człowieka. Przypomina, że On jest Panem, że jest Wszechmocny, że żyje i nadal działa. On nam pomoże, ale potrzebuje naszego współdziałania. Stworzył nas bez nas, ale nie może nas zbawić bez nas. Wzywa zatem do nawrócenia, do zwrócenia naszych serc ku Niemu, do postawienia Boga na pierwszym miejscu. Do modlitwy sercem, do podjęcia modlitwy rodzinnej, do pokuty, do skruchy, do postu, do pojednania. Wzywa do wybaczania naszym nieprzyjaciołom i do miłości.
Bóg wylewa potoki łask i ponawia nieprzerwane wezwania Miłosierdzia. Za pośrednictwem Matki Najświętszej i przez współczesnych mistyków i proroków prosi, aby odpowiadać na Jego wezwania, aby medytować nad orędziami, jakie nam daje, aby żyć nimi, przestrzegając ich dokładnie. Bóg wzywa do Siebie każdego i przypomina, że potrzebuje naszych modlitw o pokój.
Pan Jezus zachęca do ofiar i zapewnia, że posłuży się dla zbawienia dusz każdą ofiarą uczynioną Mu z miłością. Zachęca, abyśmy mieli ufność w Jego Wiecznej Mocy. Pragnie przybliżyć nas do Swego Najświętszego Serca i do Niepokalanego Serca Maryi. Do Dwóch Najświętszych Serc, które zwyciężą zło.
Bóg wzywa każdego osobiście. Wystarczy unieść wzrok i serce ku Niemu, a On przemówi do duszy. On wie jak przemawiać, aby człowiek zrozumiał. On pouczy, jak rozpoznawać Rękę Jego Opatrzności w wydarzeniach dnia codziennego. On chce, abyśmy wiedzieli, że jest z nami we wszelkich, nawet najmniejszych sprawach. Pragnie, aby człowiek, choć zna swą nędzę, wiedział, że Boża Miłość zawsze go podtrzyma, a wszelkie problemy i konflikty możemy pokonać tylko z Nim.

Joanna Ottea